Plaże z „Gry o tron”: gdzie szukać scen nad oceanem?

0
21
Rate this post

Nawigacja:

Dlaczego plaże z „Gry o tron” tak działają na wyobraźnię?

Świat „Gry o tron” kojarzy się z zamkami, murami i smokami, ale to właśnie plaże i klify nad oceanem tworzą wiele najbardziej pamiętnych scen. Surowe wybrzeża, czarne piaski, łuki skalne i wąskie zatoczki nadają serialowi realizmu, którego nie da się osiągnąć w studiu. Nic dziwnego, że fani planują urlopy tak, aby odwiedzić plaże z „Gry o tron” i stanąć dokładnie w miejscach, gdzie Jon Snow, Daenerys czy Cersei prowadzili swoje najważniejsze rozmowy.

Zdjęcia powstawały głównie w Hiszpanii, Irlandii, Irlandii Północnej, na Islandii oraz w Chorwacji. Często jedna lokacja w serialu to miks kilku prawdziwych miejsc – np. zamek zbudowano komputerowo, ale podejście od strony morza nakręcono na konkretnej plaży. Gdy planujesz podróż szlakiem serialu, dobrze jest wiedzieć, które sceny rzeczywiście kręcono nad oceanem, a które to efekt CGI lub dekoracji.

Wiele plaż wykorzystanych w „Grze o tron” to jednocześnie obszary chronione, popularne cele turystyczne albo teren z kapryśną pogodą. Znajomość szczegółów – gdzie można zostawić samochód, jak dojść na klif, ile czasu przeznaczyć na zejście do zatoki – ułatwia zaplanowanie realistycznego dnia zwiedzania, szczególnie jeśli łączysz kilka lokacji na jednym wybrzeżu.

Niżej znajdziesz praktyczne informacje o najważniejszych plażach z serialu: jak do nich dotrzeć, co dokładnie tam kręcono, czego się spodziewać na miejscu i na co uważać, gdy chcesz powtórzyć ujęcia z ekranu.

Dragonstone w Hiszpanii: gdzie lądowała Daenerys?

Fani często mówią o „plaży Dragonstone” jak o jednym miejscu, a tymczasem tę krainę zbudowano, łącząc kilka lokalizacji. Część z nich znajduje się przy samej wodzie i to właśnie te plaże najbardziej przyciągają turystów.

Zumaia – Plaża Itzurun i spektakularne klify Dragonstone

Plaża Itzurun w kraju Basków, w miasteczku Zumaia, to jedno z najbardziej rozpoznawalnych wybrzeży w całej „Grze o tron”. Ogromne, pionowe klify o strukturze „listków” (formacja flysch) posłużyły jako tło dla pierwszych scen Daenerys na Dragonstone w 7. sezonie.

W serialu widać Daenerys schodzącą z łodzi, jak stawia stopę na piasku po raz pierwszy w Westeros. Dokładnie tę scenę nakręcono na piaskach Itzurun, z klifami za plecami i oceanem przed nią. Potem, w kolejnych odcinkach, plaża służyła jako miejsce spacerów i narad z Tyrionem, a także jako okolica, gdzie smokom zdarzało się przelatywać nad wybrzeżem.

Plaża leży praktycznie pod miasteczkiem. Od centrum Zumaia można zejść:

  • pieszo w kilka minut – odpowiednio oznakowanymi schodami i ścieżkami,
  • samochodem – w okolicy są płatne i bezpłatne parkingi, ale w sezonie szybko się zapełniają.

Na miejscu działają bary, toalety i prysznice, bo Itzurun to popularna plaża kąpielowa. Ci, którzy chcą skupić się na klimacie „Gry o tron”, zwykle kierują się na jej prawą stronę (patrząc w stronę oceanu), gdzie lepiej widać ciągnące się wzdłuż wybrzeża klify flysch.

Bezpieczeństwo to ważny temat – klify są bardzo strome, a przy sztormowej pogodzie fale potrafią sięgać wysoko. Władze czasem zamykają część plaży z powodu ryzyka osunięć skalnych. Zanim ruszysz z aparatem, sprawdź lokalne komunikaty i nie podchodź pod same ściany klifów.

Deba / Sakoneta – dzikie wybrzeże Dragonstone

W częściach scen Dragonstone wykorzystano również wybrzeże Sakoneta pomiędzy miejscowościami Zumaia i Deba. To znacznie dziksza, mniej uczęszczana część linii brzegowej, wciąż w obrębie Geoparku Basque Coast. Brak tu typowej, szerokiej, piaszczystej plaży – zamiast tego są kamienie, skały i spektakularne formacje flysch odsłaniane przy odpływie.

W serialu te pejzaże posłużyły do dłuższych, ogólnych ujęć Dragonstone, gdzie kamera „sunie” nad skalistym wybrzeżem. Nie wszystkie z tych kadrów widzowie kojarzą od razu, ale to właśnie one budują wrażenie surowej, nieprzyjaznej krainy na krawędzi morza.

Dostęp do Sakoneta jest bardziej wymagający niż do plaży Itzurun. Najpopularniejsza opcja to:

  • dojazd samochodem do jednego z parkingów w okolicy Itzurun lub Deba,
  • podejście piesze fragmentem szlaku wybrzeża flysch – odcinek może zająć od kilkudziesięciu minut do ponad godziny, zależnie od punktu startu.

To miejsce dla osób, które lubią wędrówki po klifach i nie boją się umiarkowanie wymagających szlaków. Z uwagi na śliskie skały i zmieniający się poziom wody lepiej nie schodzić z wyznaczonej ścieżki na dolny poziom bez sprawdzenia pływów. Buty z dobrą przyczepnością to tu absolutna podstawa.

San Juan de Gaztelugatxe – podejście do zamku Dragonstone nad wodą

Słynny klasztor na wyspie San Juan de Gaztelugatxe zagrał w serialu sam zamek Dragonstone, ale sceny podejścia od strony morza i oglądane z dołu widoki na schody łączące wysepkę z lądem również można potraktować jako „plażowe”. Choć klasycznej plaży z piaskiem tu prawie nie ma, stromy, kamienisty brzeg i fale rozbijające się o skały tworzą wyjątkowy klimat.

W „Grze o tron” większość ujęć zamku to połączenie realnej wyspy i cyfrowych dodatków, które dobudowały mury, wieże i smocze motywy. Jednak schody, zakręt ścieżki, widok z dołu na łuk łączący wyspę z lądem – to wszystko można obejrzeć własnymi oczami, stojąc tuż nad oceanem.

Do Gaztelugatxe dojeżdża się zazwyczaj z Bilbao czy Bermeo. Od 2018 roku, z powodu dużej liczby turystów, obowiązują tu limity wejść – trzeba wcześniej zarezerwować bezpłatny bilet wstępu na konkretne godziny. Samo zejście do poziomu morza i podejście pod schody to kilkadziesiąt minut marszu po nachylonej ścieżce. Z powrotem jest pod górę, co bywa męczące w upale.

Fani serialu najczęściej zatrzymują się w kilku punktach widokowych po drodze, żeby „odtworzyć” ujęcia – szczególnie te, gdzie Daenerys z drużyną podchodzi do zamku. Dobrze mieć przy sobie kurtkę przeciwdeszczową, nawet latem, bo wiatr od oceanu zmienia pogodę w kilka minut.

Mglista linia brzegowa i wioska na Wyspach Owczych nad oceanem
Źródło: Pexels | Autor: Raul Kozenevski

Irlandia Północna: Żelazne Wyspy i surowy klimat Północy

Irlandia Północna to główne zaplecze zdjęciowe „Gry o tron”, a jej wybrzeże i plaże pojawiają się w serialu jako Żelazne Wyspy, Północ i okolice Winterfell. Szczególnie te pierwsze zyskały status kultowych wśród fanów.

Balintoy Harbour i okolice – serce Żelaznych Wysp

Balintoy Harbour to mały port rybacki na północnym wybrzeżu Irlandii Północnej. W serialu przedstawia Pyke i Żelazne Wyspy. Co prawda sam port to bardziej skalne nabrzeże niż klasyczna plaża, ale otaczające go zatoczki, skaliste występy i niewielkie piaszczyste odcinki tworzą charakterystyczne morskie pejzaże, które nie raz widzimy na ekranie.

To tutaj kręcono m.in. scenę, w której Theon Greyjoy ląduje na łodzi i po raz pierwszy po latach wraca na Żelazne Wyspy. Otoczenie – skały, mokre kamienie, ciemne niebo – świetnie oddaje klimat surowej, wietrznej krainy żelaznych ludzi. Balintoy pojawia się też w scenach rozmów Theona z Yarą i w ujęciach z innymi lordami wysp.

Inne wpisy na ten temat:  Plaże, które zyskały sławę dzięki Netflixowi

Balintoy jest stosunkowo łatwo dostępne z drogi Causeway Coastal Route. Na górze, przy kościele, jest parking, a stamtąd prowadzi w dół asfaltowa droga do portu. Można również zatrzymać się wyżej i zejść pieszo, podziwiając po drodze widoki na klify i okoliczne skałki.

W okolicach portu znajdują się małe, kamieniste plaże i skalne półki, które pojawiają się w kilku różnych ujęciach serialu. Podczas spaceru da się rozpoznać charakterystyczne skały z scen „chrztu” Theona w morzu czy ze spotkań z Euronem. Fale bywają tu bardzo silne, więc lepiej nie schodzić na mokre, śliskie kamienie przy sztormowej pogodzie.

Downhill Beach – Długa plaża przy Czerwonym Bogu

Downhill Strand to imponująco długa, szeroka plaża na północnym wybrzeżu, niedaleko miejscowości Castlerock. W serialu posłużyła jako tło dla scen w Starych Bogach i Nowych, dokładniej – miejsca, gdzie Melisandre pali bożka Siedmiu w imieniu R’hllora. Nad plażą góruje Temple of Mussenden, mała okrągła świątynia przyklejona do klifu, którą też widać w ujęciach.

Downhill Strand to w rzeczywistości typowa plaża rekreacyjna: złoty piasek, szeroka przestrzeń do spacerów, dogodne wejścia z parkingów. Jednak w odpowiedniej pogodzie – przy zachmurzonym niebie i wietrze – potrafi wyglądać zaskakująco mrocznie, niemal jak na ekranie, gdy Melisandre wypowiada swoje słynne kwestie przy płomieniach.

Dojazd jest prosty: plaża leży przy lokalnej drodze, jest tu kilka parkingów oraz prosty dostęp do piasku. To dobre miejsce, jeśli chcesz połączyć „serialowe” zwiedzanie z typowym spacerem po wybrzeżu i zbieraniem muszli. Trzeba tylko uważać na przypływy – w niektórych miejscach woda potrafi dojść aż do podstawy klifów, ograniczając szerokość plaży.

Larrybane Quarry i Carrick-a-Rede – klifowe plenery przy oceanie

Larrybane Quarry to dawna kopalnia wapienia, położona na klifie niedaleko słynnego mostu linowego Carrick-a-Rede. W „Grze o tron” miejsce to stało się plenerem dla obozu Renly’ego Baratheona oraz dla spotkań Brienne z Catelyn. Choć to nie typowa plaża, cała okolica to spektakularne wybrzeże z widokiem na morze, a niektóre ujęcia obejmują także linię brzegową poniżej.

Tuż obok znajduje się most Carrick-a-Rede, rozpięty pomiędzy lądem a małą wyspą. Widok z mostu i okolicznych ścieżek to jeden z najpiękniejszych punktów obserwacyjnych nad oceanem w całej Irlandii Północnej – w pogodny dzień widać nawet szkockie wybrzeże. Serial wykorzystał głównie klifowe partie terenu, ale dla fanów to naturalne uzupełnienie wycieczki po „plażach Żelaznych Wysp”.

Dostęp do Larrybane jest częściowo ograniczany przez National Trust, który zarządza terenem. W sezonie wymaga to opłaty za wstęp na cały obszar, podobnie jak przy moście Carrick-a-Rede. Dzień warto zaplanować tak, by mieć czas zarówno na przejście kładką, jak i zejście w niższe partie terenu, skąd widać rozbite o skały fale, które budują klimat serialu.

Islandia: czarne piaski i lodowate wody Północy

Sceny za Murem i wokół niego często kręcono w głębi lądu, wśród lodowców i pól lawowych, ale kilka miejsc nad oceanem weszło na dobre do kanonu „plaż z Gry o tron”. To głównie czarne, wulkaniczne wybrzeże południowej Islandii.

Vík i plaża Reynisfjara – zimny pejzaż za Murem

Reynisfjara, czyli słynna czarna plaża niedaleko miejscowości Vík í Mýrdal, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych plaż na Islandii. W „Grze o tron” pojawia się jako Wybrzeże za Murem, między innymi w scenach z dzikimi i Białymi Wędrowcami. Czarne piaski, bazaltowe kolumny i surowe skały Reynisdrangar w tle idealnie pasowały do mrocznego klimatu Północy.

Do plaży łatwo dojechać z głównej drogi obiegającej wyspę (Route 1). Obok wejścia znajduje się duży parking i niewielka infrastruktura turystyczna (kawiarnia, toalety). Mimo że to bardzo „instagramowe” miejsce, trzeba mieć świadomość, że fale na Reynisfjarze są wyjątkowo niebezpieczne. Przypadki „sneaker waves” – nagle nadciągających, silnych fal – zdarzają się tu często.

W praktyce oznacza to, że:

  • nie podchodzi się zbyt blisko linii wody,
  • nie odwraca się plecami do oceanu na dłużej,
  • nie wchodzi się na mokry piasek w miejscach, gdzie fale dopiero co sięgnęły.

Dyrhólaey – klifowy balkon nad czarną plażą

Niedaleko Reynisfjary znajduje się Dyrhólaey – skalisty cypel z naturalnym łukiem skalnym i latarnią morską na szczycie. W serialu okolice te wykorzystano jako fragment dzikiego, północnego wybrzeża, widocznego w szerokich, wietrznych ujęciach. Choć konkretne kadry bywają trudne do przypisania, krajobraz – czarne plaże ciągnące się kilometrami, klify i wzburzone fale – jest bez trudu rozpoznawalny.

Z góry widać jednocześnie plaże po obu stronach cypla, a przy dobrej przejrzystości powietrza także lodowce w głębi lądu. To dobre miejsce, żeby zestawić w głowie sceny z Białymi Wędrowcami z realnym pejzażem Północy: zimny wiatr, szum fal i niemal monochromatyczne kolory robią swoje.

Do Dyrhólaey prowadzi boczna droga z głównej „jedynki”, a w górnej części klifu znajduje się parking. Odcinek od parkingu do punktów widokowych jest krótki, ale część ścieżek bywa błotnista i śliska, zwłaszcza po deszczu. Na wiosnę i wczesnym latem część obszaru bywa zamykana ze względu na gniazdujące maskonury.

Czarne wybrzeże w okolicach Höfn – daleka Północ w szerokich kadrach

Niektóre ujęcia „północnych wybrzeży” kręcono również we wschodniej części Islandii, w okolicach miejscowości Höfn i półwyspu Stokksnes. To tutaj czerń piasku łączy się z ostrymi, zębami gór oraz zimnym Atlantykiem, tworząc niemal nierealny krajobraz. Serial wykorzystywał tę przestrzeń jako fragment dzikich terenów za Murem, szczególnie w scenach przemarszów i rozległych panoram.

Stokksnes to płatna strefa (wjazd i parking przy niewielkiej kawiarni/centrum odwiedzających), ale dzięki temu łatwo dotrzeć niemal pod samą linię czarnej plaży. W bezwietrzny dzień woda tworzy tu płytkie „lustra”, w których odbijają się góry Vestrahorn – to motyw często wykorzystywany w materiałach promocyjnych Islandii, a klimatem bardzo bliski ujęciom Północy z serialu.

Wybrzeże jest tu mniej tłoczne niż w Vik, ale równie surowe. Wiatr potrafi ciąć po twarzy przez cały rok, więc czapka i rękawiczki przydają się nawet w lipcu. Przy mocniejszej fali lepiej nie wchodzić na wystające, mokre skały – przy połączeniu wiatru i śliskiej powierzchni łatwo o poślizg.

Chorwacja: nadmorskie królestwa Południa

Wybrzeże Chorwacji w „Grze o tron” to przede wszystkim Królewska Przystań, ale wśród staromiejskich murów i pałaców pojawiają się też sceny nad wodą – porty, plaże i skalne zejścia do morza. Choć serial często kadruje je tak, by wyglądały jak część ogromnego, fikcyjnego miasta, wiele z nich można odwiedzić bez specjalnego wysiłku.

Dubrownik – skalne zejścia do morza pod murami Królewskiej Przystani

Dubrownik (czyli serialowa Królewska Przystań) to przede wszystkim miasto z murami, ale kilka fragmentów wybrzeża wprost pod nimi pełni funkcję plaż i kąpielisk. Widziane w serialu jako portowe nabrzeża, miejsca potajemnych spotkań czy ujęcia łodzi, w rzeczywistości to skalne platformy i małe, kamieniste zatoczki.

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych miejscówek to zejście do wody przy Fortu Lovrijenac, gdzie nagrywano sceny rozmów Cersei i Mindzika, ale także części portowych ujęć. Schody i betonowe pomosty, po których w serialu chodzą bohaterowie, dziś służą głównie kajakarzom i turystom schodzącym na szybkie zanurzenie w Adriatyku.

W obrębie murów znajduje się również kilka skalnych wyjść na morze, w tym miejsce znane jako Buza – bar na klifie z zejściem do wody. W serialu te fragmenty klifów widać głównie jako tło, jednak charakterystyczny układ skał i schodków łatwo odnaleźć, stojąc tuż nad linią wody.

Dubrownik jest zatłoczony w sezonie, dlatego najlepiej zaplanować wizytę w porcie i przy fortach wcześnie rano lub tuż przed zachodem słońca. Jeśli planujesz kąpiel, przydadzą się buty do wody – wejścia są skaliste, a jeżowce to tutaj codzienność.

Zatoka przy Hotelu Belvedere – pojedynek Oberyna z Górą nad morzem

Choć sama scena pojedynku Oberyna Martella z Górą rozgrywa się na „arenie” obudowanej cyfrowo, jej podstawą w rzeczywistości jest taras przy opuszczonym Hotelu Belvedere na wschodnich obrzeżach Dubrownika. Poniżej tarasu znajduje się niewielka, kamienista plaża i skalny brzeg, na który prowadzą schody i ścieżki porośnięte bujną roślinnością śródziemnomorską.

W serialu morze jest tu bardziej tłem niż główną scenografią, ale wizyta w tym miejscu daje ciekawą perspektywę: stojąc na dolnym poziomie przy wodzie, można wyobrazić sobie, jak wyglądałaby arena bez cyfrowych murów, a jednocześnie nacieszyć się widokiem otwartego Adriatyku.

Inne wpisy na ten temat:  Plaże z „Mamma Mia!” – grecki klimat w stylu ABBA

Dotarcie do Hotelu Belvedere wymaga krótkiego spaceru z głównej drogi. Budynek jest zamknięty i ogrodzony, ale część terenu poniżej, bliżej morza, bywa dostępna. Warto sprawdzić aktualne informacje na miejscu, bo stan własności i dostęp mogą się zmieniać. Zejście na poziom plaży jest strome, a część schodów zniszczona, dlatego przydają się stabilne buty i latarka, jeśli schodzisz o zmierzchu.

Lokrum – wyspa ogrodów i kąpielisk Królewskiej Przystani

Lokrum, mała wyspa położona naprzeciw Dubrownika, pojawia się w kilku scenach jako część ogrodów Królewskiej Przystani i egzotycznych zakątków Essos. Choć w serialu trudno wyłapać konkretne zejścia do wody, na miejscu wyspa okazuje się jednym wielkim systemem naturalnych kąpielisk w skałach.

Brzeg Lokrum to mieszanka płaskich skał, małych platform i betonowych schodków prowadzących wprost do turkusowej wody. Część z tych miejsc gra w serialu „egzotyczne ogrody” z widokiem na morze, w innych kadrach widać je jedynie w tle za bohaterami.

Na Lokrum można dopłynąć promem z dubrownickiego portu. Rejs trwa kilkanaście minut, a po zejściu na ląd masz do dyspozycji sieć ścieżek prowadzących zarówno do ogrodów, jak i do nadmorskich płaskich skał, gdzie miejscowi i turyści skaczą z klifów. Przy mocniejszych falach lepiej jednak ograniczyć się do spokojnego pływania w zatoczkach osłoniętych skałami – otwarte wejścia na morze potrafią być zdradliwe, zwłaszcza przy północnym wietrze.

Czarno-białe fale rozbijające się o skaliste wybrzeże North Bondi
Źródło: Pexels | Autor: Alexandra Karnasopoulos

Hiszpania kontynentalna: wybrzeża Dorne, Meereen i Essos

Poza Baskonią ekipa „Gry o tron” intensywnie wykorzystywała także inne fragmenty wybrzeża Hiszpanii. To właśnie tam znalazły się plenerowe odpowiedniki Dorne, części Meereen i innych miast Essos, w tym scen rozgrywających się na plażach i w portach.

Peñíscola – nadmorska Meereen na skalnym cyplu

Miasto Peñíscola w Walencji, posadowione na skalistym cyplu wbiegającym w morze, zagrało fragmenty Meereen w szóstym sezonie. Choć większość ujęć to uliczki i mury, w kilku scenach pojawiają się nadmorskie promenady i kamieniste wejścia do wody, które w rzeczywistości są fragmentem miejskich plaż.

Po jednej stronie cypla rozciąga się długa, piaszczysta plaża miejska, po drugiej – krótsze, bardziej kameralne odcinki, częściowo kamieniste, z widokiem na mury i zamek templariuszy. Te właśnie fragmenty, pokazane w odpowiednim kadrze, stały się tłem dla spacerów po Meereen i scen z mieszkańcami miasta.

Peñíscola jest dogodnie skomunikowana z Walencją i Barceloną. Spacer wokół starego miasta pozwala w krótkim czasie zobaczyć zarówno mury znane z serialu, jak i zejścia na plaże po obu stronach cypla. W sezonie miejsce jest mocno oblegane, ale poranny spacer po pustej promenadzie daje zupełnie inne wrażenia – wtedy łatwiej „zobaczyć” Meereen zamiast wakacyjnego kurortu.

Almería i wybrzeże Cabo de Gata – dzikie plaże Essos

W okolicach Almerii i w parku naturalnym Cabo de Gata-Níjar powstało kilka scen przedstawiających wybrzeża Essos oraz okolice Meereen. To obszar znany z dzikich, półpustynnych krajobrazów, ale nad samym morzem kryje się wiele skalnych i piaszczystych zatoczek, które dobrze pasowały do wizji południowych krain serialu.

Choć konkretne plaże są w serialu trudne do jednoznacznej identyfikacji (często kadrowane tak, by ukryć charakterystyczne punkty), wśród „kandydatów” pojawiają się m.in. Playa de Mónsul i Playa de los Genoveses. To szerokie, piaszczyste odcinki otoczone skałami, z małą ilością zabudowy w tle, co ułatwiało ich zamianę w świat Essos.

Do wielu plaż w Cabo de Gata prowadzą wąskie, szutrowe drogi. W sezonie część z nich bywa zamykana dla ruchu prywatnych aut – wtedy dojazd odbywa się busami parkowymi lub pieszo. W nagrodę dostajesz dostęp do jednych z najdzikszych wybrzeży w Hiszpanii, gdzie łatwo znaleźć kadr przypominający serialowe panoramy: piaszczysta zatoka, kilka łodzi rybackich i wyschnięte wzgórza w tle.

Malta i Gozo: wczesne plażowe plenery Królewskiej Przystani

W pierwszym sezonie rolę Królewskiej Przystani i Pentos odgrywały Malta i Gozo. Później ekipa przeniosła się do Chorwacji, ale kilka plaż i skalnych wybrzeży z maltańskiego etapu produkcji na trwałe weszło do kanonu miejsc pielgrzymek fanów.

Raml Bay na Gozo – dzika zatoka pośród pól

Raml Bay (częściej nazywana Ramla Bay) na wyspie Gozo to szeroka, czerwonawa plaża otoczona polami i wzgórzami. W „Grze o tron” użyto jej jako tła dla części scen w Pentos i okolicach, choć sama plaża bywa trudna do jednoznacznego „wyłuskania” na ekranie – często widzimy jedynie fragmenty linii brzegowej lub odległe wzgórza.

Na miejscu to typowa śródziemnomorska plaża: miękki piasek, łagodne wejście do morza, kilka barów i restauracji w sezonie. Wystarczy jednak odejść kilkaset metrów od głównych wejść, żeby znaleźć spokojniejsze odcinki, gdzie przy odpowiednim świetle (na przykład tuż przed zachodem słońca) łatwo uwierzyć, że gdzieś za pobliskim wzgórzem rozgrywają się intrygi rodów Essos.

Do Ramla Bay kursują lokalne autobusy z Victorii, a przy plaży jest niewielki parking. W upalne dni cienka warstwa piasku błyskawicznie się nagrzewa, więc lepiej mieć klapki lub sandały – chodzenie boso przy 35 stopniach szybko przestaje być przyjemnością.

Klifowe wybrzeże Dwejry – morze, łuki skalne i pierwsze śluby Westeros

Okolice Dwejry na Gozo były plenerem kilku pamiętnych scen pierwszego sezonu, w tym ślubu Daenerys i khala Drogo. Choć słynne Azure Window zawaliło się w 2017 roku, pozostałe elementy krajobrazu – skalne tarasy nad wodą, „wewnętrzne morze” i klify – wciąż można odwiedzić.

Sceny wesela kręcono na płaskim, skalnym obszarze nad samym brzegiem, skąd widać było łuk skalny i otwarte morze. Dziś, stojąc w tym miejscu, patrzy się już „tylko” na fale rozbijające się o klify i puste miejsce po łuku, ale wrażenie surowości i odcięcia od reszty świata wciąż jest bardzo mocne.

Do Dwejry można dojechać autobusem lub autem z Victorii. Na miejscu jest parking, niewielkie bary i ścieżki prowadzące zarówno do „wewnętrznego morza” (małej zatoki połączonej z otwartym morzem tunelem skalnym), jak i na krawędź skalnych platform nad wodą. Przy silnym wietrze fale potrafią tu sięgać wysoko, więc lepiej nie podchodzić do samej krawędzi klifu – bryza szybko zmienia się w solidną falę, a skały są zaskakująco śliskie.

Praktyczne wskazówki dla łowców serialowych plaż

Zwiedzanie „plaż z Gry o tron” zwykle łączy się z klasycznym urlopem nad morzem, ale różni się jednym: częściej patrzysz na mapę plenerów niż na listę barów na promenadzie. Kilka prostych nawyków ułatwia takie podróże.

Jak rozpoznawać serialowe kadry na plaży

Na wielu „tronowych” plażach trudno o oczywiste tabliczki z napisem „tu kręcono scenę X”. Rozpoznanie ujęć bywa więc zabawą w detektywa. Pomagają dwa elementy: linia horyzontu i układ skał.

W nadmorskich scenach rzadko zmieniano położenie słońca czy kierunek fal. Jeśli przyjrzysz się uważnie, często da się odtworzyć kąt, z którego filmowano bohaterów: charakterystyczna skała po lewej, wystający cypel po prawej, wyspa w tle. W praktyce wygląda to tak, że stajesz na plaży, patrzysz na ekran telefonu z kadrą z serialu i obracasz się, aż elementy zaczną „klikać”.

Świetnie działa też porównywanie profilu klifów. Ich kształt jest trudny do „podrobienia” w postprodukcji, więc jeśli na zdjęciu widzisz ząbkowaty grzbiet albo pojedynczą iglicę skalną, masz mocny punkt odniesienia. Czasem wystarczy kilka kroków w bok, by sylwetka skał dokładnie pokryła się z tym, co znasz z ekranu.

Bezpieczeństwo nad filmowymi klifami i zatokami

Większość wymienionych plaż to miejsca pozbawione masowej infrastruktury ratowniczej. Zamiast ratownika z gwizdkiem częściej spotkasz małą, wyblakłą tabliczkę „No lifeguard on duty”. W praktyce sprowadza się to do kilku prostych zasad, których przestrzegają także lokalni mieszkańcy.

Po pierwsze, fala przyklifowa jest znacznie silniejsza, niż wygląda z góry. Jeśli planujesz wejście do wody z kamienistego brzegu, zrezygnuj, gdy widzisz, że fale regularnie przykrywają cały skalny taras. Jedno mocniejsze uderzenie potrafi przewrócić dorosłą osobę i wciągnąć ją głębiej, zwłaszcza tam, gdzie dno szybko opada.

Po drugie, w miejscach znanych z klifowych skoków sens ma trzymanie się sprawdzonych punktów wejścia. Miejscowi dobrze wiedzą, gdzie w wodzie nie ma skał tuż pod powierzchnią. Jeśli ktoś skacze z konkretnego miejsca od lat, to zwykle nie jest przypadek – lepiej powtórzyć ten wariant niż wymyślać własny.

Po trzecie, wiele scen kręcono o wschodzie lub zachodzie słońca, bo kadry są wtedy najefektowniejsze. W praktyce oznacza to, że wracając z plaży czy klifów możesz poruszać się już po ciemku. Niewielka czołówka lub latarka w telefonie i zamknięte buty z przyczepną podeszwą często decydują o tym, czy zejście wąską, kamienną ścieżką będzie przygodą, czy kłopotem.

Inne wpisy na ten temat:  Plaże z „W pustyni i w puszczy” – czy to naprawdę Polska?

Jak łączyć szlaki plażowe z miejskimi lokacjami

Wiele nadmorskich plenerów „Gry o tron” leży w zasięgu krótkiego spaceru od centrów miast i miasteczek. Zamiast osobnych wycieczek dzielonych sztucznie na „plażę” i „stare miasto” da się to sensownie połączyć.

Dobry schemat wygląda tak: rano miejska część plenerów (mury, uliczki, pałace), w środku dnia przerwa na plażę, a po południu powrót do punktów widokowych. W Dubrowniku widać to najlepiej – po zejściu z murów krótki spacer prowadzi albo do miejskich kąpielisk pod skałami, albo do przystani, skąd odpływają łodzie w stronę Lokrum.

W przypadku bardziej rozległych wybrzeży, jak Cabo de Gata, sprawdza się inny schemat: jeden dzień na kilka pobliskich zatoczek zamiast gonitwy po całym parku. Wiele plaż leży w odległości krótkiego marszu od siebie; przejście z jednej na drugą ścieżkami nad brzegiem jest ciekawsze niż powrót za każdym razem do auta.

Sprzęt i ubranie przydatne na „tronowych” plażach

Zwiedzając klasyczne, hotelowe plaże wystarczy ręcznik i klapki. Filmowe lokalizacje to często skały, kamienie i strome ścieżki, więc zestaw minimalny trochę się zmienia.

Najbardziej przydają się:

  • buty do wody lub neoprenowe kapcie – chronią przed jeżowcami i ostrymi skałami, szczególnie w Chorwacji i na południu Hiszpanii;
  • niewielki plecak zamiast torby plażowej – łatwiej wejść nim na klif, zostawiając wolne ręce na balans;
  • lekka koszula z długim rękawem lub narzutka UV – przy zwiedzaniu kilku plaż pod rząd słońce męczy szybciej niż w klasycznym „leżeniu na ręczniku”;
  • worek wodoodporny lub foliowe etui na telefon – przydatne tam, gdzie przechodzi się przy samej linii zasięgu fal.

Do tego dochodzi prozaiczny, ale często pomijany element: niewielka apteczka podróżna z plastrem, środkiem odkażającym i opatrunkami. Przy kontakcie ze śliskimi skałami drobne rozcięcia i otarcia zdarzają się częściej niż na piaszczystej plaży.

Szacunek dla lokalnych plaż i mieszkańców

Serialowe plenery szybko stały się magnesem dla turystów. Dla mieszkańców oznacza to jednak zmianę rytmu codzienności – zwłaszcza tam, gdzie wcześniej bywało spokojnie. Prosty zestaw zasad pozwala nie dokładać im dodatkowych kłopotów.

Po pierwsze, nie wchodź na prywatne tereny tylko dlatego, że za płotem widać „lepszy widok na kadr”. Jeśli właściciele godzą się na odwiedziny, zwykle informują o tym tablicami lub udostępnioną ścieżką. Samowolne przechodzenie przez ogrodzenia rychło kończy się dodatkowymi zakazami dla wszystkich.

Po drugie, w małych zatoczkach i przy dzikich plażach śmieci nie ma komu sprzątać. Jeśli zabierzesz ze sobą niewielką reklamówkę na odpady, bardzo łatwo zadbać nie tylko o to, by nie zostawić po sobie nic, ale też zgarnąć po drodze kilka cudzych papierków. Przy powolnym spacerze po klifach naprawdę nie jest to wysiłek.

Po trzecie, pamiętaj, że wiele miejsc filmowych to wciąż aktywnie używane plaże miejscowych: do kąpieli, wędkowania, cumowania łodzi. Rozstawianie statywu na środku rampy dla łodzi czy blokowanie wjazdu na mały parking dla jednego „idealnego ujęcia” z drona szybko budzi nerwy. Lepiej poszukać kadru dwa metry dalej niż wchodzić komuś w drogę.

Planowanie trasy według pór roku

Nie wszystkie plażowe lokalizacje „Gry o tron” działają równie dobrze w każdym miesiącu. Poza klasycznym podziałem na sezon i poza sezonem dochodzą konkretne, miejscowe warunki.

W Chorwacji i na Malcie wczesna wiosna i późna jesień oznaczają spokojniejsze plaże, ale też chłodniejszą wodę i częstsze sztormy. Skały bywały wtedy śliskie, a wejścia do wody trudniejsze. Z kolei w lipcu i sierpniu plaże stają się zatłoczone – jeśli zależy ci na wrażeniu „serialowego pustkowia”, najlepiej polować na poranki lub późne popołudnia.

Południowa Hiszpania ma dłuższy „okres plażowy”, ale latem temperatury w okolicach Almerii potrafią utrudnić dłuższe trekkingi po klifach. Wyjście na kilka godzin o świcie lub przed zachodem słońca ma wtedy sens nie tylko ze względu na zdjęcia, lecz także zwyczajny komfort.

Warto zerkać też na lokalne prognozy wiatru. Dla Cabo de Gata czy wybrań Baskonii siła i kierunek wiatru mają znaczenie większe niż temperatura powietrza. Tego samego dnia jedna zatoka będzie zupełnie płaska, a kilka kilometrów dalej fale uniemożliwią wejście do wody.

Jak nie rozczarować się na miejscu

Serial mocno korzystał z efektów komputerowych: podnosił klify, dobudowywał wieże, zmieniał kolor nieba. Dobrze przyjechać z nastawieniem, że zobaczysz „surową wersję” planu filmowego, a nie gotowy kadr z ekranu.

Pomaga w tym prosta sztuczka – zamiast próbować „odtworzyć” konkretną scenę co do centymetra, lepiej traktować plażę jako inspirację. Zobaczyć, jak wygląda w innym świetle, poszukać własnego punktu widokowego, gdzie linia horyzontu i skały układają się równie ciekawie, choć inaczej niż w serialu.

Często to właśnie te momenty, których nie ma w żadnym przewodniku – krótka kąpiel o świcie w pustej, kamienistej zatoce czy spacer po opuszczonej promenadzie poza sezonem – najbardziej kojarzą się potem z odwiedzonymi „tronowymi” plażami.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Gdzie kręcono plaże Dragonstone z „Gry o tron” w Hiszpanii?

Sceny plażowe Dragonstone powstawały głównie na wybrzeżu Kraju Basków w północnej Hiszpanii. Najważniejszym miejscem jest plaża Itzurun w miejscowości Zumaia, gdzie Daenerys po raz pierwszy stawia stopę na Westeros w 7. sezonie.

Dodatkowe ujęcia surowego, skalistego wybrzeża Dragonstone kręcono w rejonie Sakoneta między Zumaia i Deba, w obrębie Basque Coast Geopark. To tam powstały ogólne, „przelotowe” kadry pokazujące poszarpane klify i kamienne wybrzeże.

Na której plaży w Zumaia kręcono sceny z Daenerys na Dragonstone?

To plaża Itzurun w Zumaia z charakterystycznymi klifami flysch – pionowymi warstwami skał przypominającymi „listki”. Właśnie tam nagrano scenę, w której Daenerys wysiada z łodzi i pierwszy raz wchodzi na piasek Westeros, a także jej późniejsze spacery i narady z Tyrionem.

Na miejscu najłatwiej rozpoznać serialowe ujęcia po prawej stronie plaży (patrząc w kierunku oceanu), gdzie klify ciągną się najdłużej i tworzą spektakularne tło znane z ekranu.

Jak dojechać i dojść na plażę Itzurun w Zumaia?

Itzurun leży praktycznie pod centrum miasteczka Zumaia. Z centrum można dojść na plażę pieszo w kilka minut, korzystając z oznakowanych schodów i ścieżek prowadzących w dół na piasek.

Samochodem dojedziesz do Zumaia drogami lokalnymi kraju Basków, a w okolicy plaży znajdziesz zarówno płatne, jak i bezpłatne parkingi (w sezonie szybko się zapełniają). Na samej plaży działają bary, toalety i prysznice, więc łatwo połączyć „serialowe” zwiedzanie z klasycznym plażowaniem.

Czy San Juan de Gaztelugatxe to naprawdę zamek Dragonstone?

San Juan de Gaztelugatxe to w rzeczywistości skalista wyspa z kościółkiem i krętymi schodami, połączona z lądem kamiennym mostem. W serialu wykorzystano realną wyspę, a cyfrowo „dobudowano” zamek Dragonstone z murami i wieżami.

Wszystkie ujęcia podejścia od strony lądu, schodów, zakrętów ścieżki i widoków z dołu na most i skały można zobaczyć na żywo. Choć nie ma tu szerokiej, piaszczystej plaży, stromy, kamienisty brzeg i fale rozbijające się o skały tworzą znany z „Gry o tron” klimat.

Jak zwiedzić San Juan de Gaztelugatxe – czy potrzebne są bilety?

Do Gaztelugatxe najczęściej dojeżdża się samochodem z Bilbao lub Bermeo. Od parkingu prowadzi w dół nachylona ścieżka, którą w kilkadziesiąt minut dociera się do poziomu morza i początku schodów na wyspę.

Ze względu na ogromne zainteresowanie, obowiązują tu darmowe bilety wstępu na konkretną godzinę – trzeba je wcześniej zarezerwować online. Warto zabrać wygodne buty i kurtkę przeciwdeszczową, bo wiatr od oceanu często przynosi nagłe zmiany pogody, a powrót pod górę bywa męczący w upalne dni.

Gdzie znajdują się plaże Żelaznych Wysp z „Gry o tron” w Irlandii Północnej?

Najbardziej rozpoznawalną lokalizacją Żelaznych Wysp jest Balintoy Harbour na północnym wybrzeżu Irlandii Północnej, niedaleko słynnej Causeway Coastal Route. To tam kręcono sceny powrotu Theona Greyjoya na Pyke i rytuały „chrztu” w morzu.

Choć sam port to raczej skalne nabrzeże niż klasyczna plaża, otaczają go małe, kamieniste zatoczki i skalne półki, które wielokrotnie pojawiają się w serialu. Balintoy jest łatwo dostępne z głównej drogi, a widoki na klify i morze pozwalają szybko rozpoznać serialowe kadry.

Czy odwiedzanie plaż z „Gry o tron” jest bezpieczne?

Większość tych miejsc jest bezpieczna, o ile przestrzega się lokalnych zasad i ostrzeżeń. Kluczowe zagrożenia to osuwające się klify (np. przy Itzurun), śliskie skały odsłaniane przy odpływie (Sakoneta, okolice Balintoy) oraz nagłe zmiany pogody nad oceanem.

Przed wizytą warto:

  • sprawdzić lokalne komunikaty o zamknięciach i ostrzeżeniach,
  • założyć buty z dobrą przyczepnością,
  • unikać podchodzenia bezpośrednio pod strome ściany klifów i na mokre kamienie podczas silnego wiatru lub sztormu.

Dzięki temu bezpiecznie powtórzysz ulubione ujęcia z ekranu i nacieszysz się widokami.

Wnioski w skrócie

  • Najbardziej pamiętne sceny plażowe z „Gry o tron” kręcono w realnych, surowych lokalizacjach nad oceanem, głównie w Hiszpanii, Irlandii, Irlandii Północnej, na Islandii i w Chorwacji, często łącząc kilka miejsc w jedną fikcyjną krainę.
  • Przy planowaniu „serialowego” wyjazdu ważne jest odróżnienie faktycznych plenerów znad oceanu od elementów stworzonych komputerowo (CGI) lub zbudowanych w studiu, żeby nie szukać scen w miejscach, które w rzeczywistości nie istnieją.
  • Plaża Itzurun w Zumaia (Kraj Basków) to główna plaża „Dragonstone”: tu kręcono lądowanie Daenerys w Westeros oraz jej późniejsze sceny spacerów i narad na tle charakterystycznych klifów typu flysch.
  • Itzurun jest łatwo dostępna z miasteczka i dobrze zagospodarowana turystycznie, ale klify są strome, a przy sztormach rośnie ryzyko osunięć i wysokich fal, dlatego trzeba śledzić lokalne komunikaty i unikać podejścia pod same ściany skalne.
  • Wybrzeże Sakoneta między Zumaią a Debą służyło do szerokich, „dzikich” ujęć Dragonstone; dojście wymaga pieszej wędrówki szlakiem klifowym i dobrego przygotowania (sprawdzenie pływów, solidne obuwie, ostrożność na śliskich skałach).
  • San Juan de Gaztelugatxe zagrał zamek Dragonstone – realne są schody, ścieżka i widok od strony morza, natomiast mury i smocze elementy dodano komputerowo, więc odwiedzający zobaczą bardziej „surową” wersję znaną z ekranu.